Polski Bon Turystyczny w centrum tańca, sklepie i agencji ochrony? Polacy pogubieni, szukają na własną rękę

Sklep mięsny, agencja ochrony, centrum budowlane oraz masarnia i firmy ubezpieczeniowe. Lektura listy przedsiębiorców, którzy przyjmują płatności bonem turystycznym, może zaskoczyć Polaków. Jak wynika z informacji money.pl, lista w najbliższym czasie przejdzie zmiany.

2,5 mln zł - tyle w ramach bonu turystycznego już wydali Polacy. Wystarczyły mniej niż 72 godziny, by bony o takiej wartości zostały już wykorzystane. Co godzinę w ramach programu na wakacje wydawane jest ponad 35 tys. zł.

Jak wynika ze statystyki, co minutę realizowany jest jeden bon. Z kolei na skrzynkach e-mailowych Polaków czeka 190 tys. wygenerowanych kodów o wartości 160 mln zł.

Ruszyło nie tylko wydawanie pieniędzy, ale również poszukiwanie miejsc, w których bon można wykorzystać. Na liście Polskiej Organizacji Turystycznej w poniedziałkowe przedpołudnie było 8,5 tys. podmiotów. Posortowanych alfabetycznie i… bez informacji o prowadzonej działalności. Nazwa firmy, miejscowość i adres. Podejmowanie na tej podstawie decyzji wakacyjnych jest - mówiąc delikatnie - dość trudne.

Jak wynika z informacji money.pl, problem jest znany w Ministerstwie Rozwoju. Polska Organizacja Turystyczna już myśli, jak ułatwić wyszukiwanie miejsc do wypoczynku.

Powód? Na liście firm, w których można zrealizować Polski Bon Turystyczny, można znaleźć np. dwa podmioty związane z handlem mięsem. To odpowiednio: firma "Handel mięsem" ze Słupska oraz "Sklep mięsny" z Poznania. I na tym kwiatki na liście się nie kończą.

Podmiotów, których nazwa w żaden sposób nie jest związana z turystyką jest o wiele więcej. I tak są liczne "sklepy wielobranżowe", jest "sklep spożywczo-przemysłowy", są "sklepy przemysłowe", ale jest też "masarnia". Na liście można znaleźć też "sklep zielarsko-medyczny" i "sklep z pamiątkami". A do tego liczne restauracje takie jak bar "Szwagier", bar "Pod wydmą", bar "Przylesie", restauracja "U chłopa".

Całość domyka centrum budowlane, które również jest na liście oraz kilka firm ubezpieczeniowych. W Olsztynie znaleźć można też np. "agencję ochrony mienia i osób" oraz "studio tańca".

Czy to oznacza, że po bon ustawiają się firmy, które nie mają do niego praw? Wręcz przeciwnie. Tym bardziej, że ten, kto przyjmuje płatność za realizację bonu niezgodnie z przeznaczeniem, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 3 lat.

Można za to przypuszczać, że sklep wielobranżowy z Ustronia Morskiego to klasyka polskich biznesów nadmorskich: na dole domku sklep, na piętrze już pokoje do wynajęcia. I podobnie wygląda sprawa z restauracjami. Część biznesu to gastronomia, część to turystyka. Jeden biznes z drugim nie musi mieć nic wspólnego poza właścicielem. I to wystarczy.

Takie nazwy wprowadzają jednak niektórych w konsternację. Efekt? Polacy szukają miejsc noclegowych na własną rękę, głównie w mediach społecznościowych. Grupa "Bon turystyczny 500+" na Facebooku zebrała już niemal 4 tys. członków. Część żali się na problemy z uzyskaniem bonu, część szuka miejsc, gdzie można je wykorzystać.

Posty są krótkie i skierowane do przedsiębiorców - to oni mają przyjść z ofertą. I tak: pani Dagmara rzuca krótkie "2+3", co oznacza dwójkę rodziców i trójkę pociech. Pani Anna dokłada "3 dzieci, 2 dorosłych i najlepiej nad morze". I tak komentarze ciągną się pod każdym wpisem z nazwą regionu. Bałtyk? 100 zapytań. Mazury? Niewiele mniej. Zakopane? Kilkadziesiąt próśb o kontakt z ofertą.

- Bon ruszył, tylko system jest nieco dziurawy. Trochę jak w dowcipie: "operacja się udała, pacjent zmarł" - komentuje Marlena Kosiura, ekspert rynku turystycznego i analityk rynku inwestycyjnego w polskich kurortach.

- W spisie kilku tysięcy firm, które się zarejestrowały się do tej pory w systemie ZUS i pokazywane są na stronach POT, trudno się odnaleźć. Polakom wyświetlają się nazwy firm, a nie na przykład nazwy obiektów noclegowych. A te bardzo często są różne. W efekcie turysta nie wie, gdzie będzie mógł zapłacić bonem, o jakim miejscu jest mowa, jaka w ogóle jest oferta. Po samej nazwie przedsiębiorcy trudno zorientować się czy to w ogóle miejsce noclegowe - tłumaczy.

- Turyści będą musieli szukać obiektów noclegowych jak dawniej, a następnie dzwonić do każdego miejsca i pytać, czy przyjmują gości z bonem - zauważa Kosiura. I jak dodaje, "cała odpowiedzialność za dobrą promocję bonu spadła więc na firmy". - To one we własnym zakresie muszą się pochwalić, że obsługują rządowy program turystyczny. Same muszą dotrzeć do potencjalnych odbiorców z takim komunikatem - dodaje.

Polska Organizacja Turystyczna nie umieszcza na liście żadnych odnośników do stron firm turystycznych ani do ich mediów społecznościowych. Jak tłumaczy money.pl rzecznik Polskiej Organizacji Turystycznej Grzegorz Cendrowski, lista spełnia wymagania ustawowe. I właśnie dlatego wygląda tak, jak wygląda.

- Polscy przedsiębiorcy prowadzą często wielobranżową działalność, w tym działalność w sektorze turystycznym. Nie ma żadnych przeszkód aby przedsiębiorca jednocześnie prowadził restaurację, stację benzynową i obiekt hotelarski. Nazwy przedsiębiorstw wybierają sami przedsiębiorcy i czasami mogą one nie odzwierciedlać działalności turystycznej - mówi Cendrowski.