Jeszcze nigdy nie było tak wielu zakażeń w ciągu jednego dnia. Skąd ten gwałtowny wzrost?

Od kilku dni obserwujemy dobowy wzrost nowych zakażeń COVID-19. 25 lipca informowaliśmy o rekordowym wtedy wzroście liczby zakażonych - tego dnia koronawirusa SARS-CoV-2 potwierdzono u kolejnych 584 osób. Wtedy był to czwarty najwyższy wynik pod początku epidemii (od marca br.). Więcej dobowych zakażeń odnotowano jedynie 8 czerwca (599 nowych przypadków) i wcześniej 12 maja (595).

Dane z 30 lipca przewyższyły wszystkie wcześniejsze. Tego dnia resort zdrowia podał, że zachorowało kolejne 615 osób - najwięcej od początku epidemii.

Pierwszy raz liczba nowych zakażeń przekroczyła 500 przypadków w kwietniu, a dokładnie 19 kwietnia - wyniosła wówczas 545 (dzień później jednak nowych przypadków było 306). Łącznie odnotowano więc do tej pory cztery dni, w których przybyło ponad 500 nowych chorych. 30 lipca jest pierwszym dniem, w którym liczba zakażonych wzrosła w ciągu doby o ponad 600.

Można przypuszczać, że lipiec będzie miesiącem z najwyższą liczbą zakażeń od początku pandemii w Polsce. W czerwcu łącznie zanotowano 10 678 przypadków, a w maju 10 965. Jeśli chodzi o lipiec, to mamy już 10 638 zakażeń COVID-19, a przed nami jeszcze jeden jutrzejszy komunikat Ministerstwa Zdrowia. Wiele wskazuje na to, że padnie miesięczny rekord zakażeń koronawirusem.

Jak rekordowe statystyki nowych zakażeń tłumaczy ministerstwo? Rzecznik resortu zdrowia, Wojciech Andrusiewicz, podkreśla, że nadal mamy do czynienia z ogniskami koronawirusa, m.in. na Śląsku (160 zakażeń) i w Małopolsce (133 przypadki). Trzecim województwem, w którym odnotowano najwięcej zakażeń jest mazowieckie (95).