News

Pełen lockdown już niebawem. Premier zdradził termin, choć go nie powiedział

- Epidemia jest zagrożeniem dla gospodarki i tysięcy istnień ludzkich - mówił w środę premier Mateusz Morawiecki. I ogłosił cały szereg nowych obostrzeń. Zamknięte będą wszystkie szkoły podstawowe, a dzieci powrócą do nauki zdalnej. W galeriach handlowych nie otworzy się od najbliższej soboty większość sklepów - oprócz m.in. sklepów spożywczych, aptek oraz punktów usługowych.

Premier powiedział też najważniejsze - wskazał punkt, w którym od pełnego lockdownu nie będzie już ucieczki. I choć premier nie podał daty, to już dziś można ją wskazać. Jak wynika z szacunków money.pl - progi, które zakomunikował premier, przekroczymy dokładnie w połowie tego miesiąca.

Wykres prognozowany

Mateusz Morawiecki wskazał, że narodowa kwarantanna zacznie się w momencie, gdy w Polsce będzie więcej niż 70 zakażeń na każde 100 tys. mieszkańców. Próg ten jest średnią z całego tygodnia.

Co w zasadzie oznaczają te stopnie bezpieczeństwa? By lepiej zrozumieć, wystarczy przeliczyć je na dobrze znane nam dane - liczbę zakażeń, która każdego dnia pokazuje Ministerstwo Zdrowia. To suma wszystkich wykrytych infekcji w ciągu doby.

Jak wynika z szacunków money.pl, premier Mateusz Morawiecki będzie musiał wprowadzić lockdown, gdy średnia liczba zakażeń z całego tygodnia przekroczy 26 tys. 523. To ważne. Jednorazowy "wyskok" ponad ten próg nie oznacza jednak zamknięcia Polaków w domach. To oznacza, że kwarantanna zacznie się, gdy tylko w ciągu ostatnich 7 dni pojawi się więcej niż 185 tys. potwierdzonych przypadków.

11 dni od lockdownu

Kiedy to może nastąpić? Z danych wynika, że jesteśmy dokładnie o 11 dni od tego momentu - od 15 listopada. To wtedy przekroczymy próg 7-dniowej średniej 70 infekcji na 100 tys. mieszkańców. Próg 75 infekcji na 100 tys. mieszkańców (to również średnia 7-dniowa) przekroczymy niewiele później, bo 20 listopada. Premier Mateusz Morawiecki wskazał, że lockdown pojawi się w momencie, gdy takie liczy pojawią się w Polsce.

Jak oszacowaliśmy termin wprowadzenia lockdownu? Wzięliśmy pod uwagę prognozy Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego. Z prognoz ICM korzysta między innymi rząd, a cała ekipa ekspertów jest elementem zespołu ds. monitorowania i prognozowania epidemii COVID-19 powołanego przez Ministra Zdrowia.

ICM przygotował dwie prognozy, które są tworzone na bazie danych dostępnych do 28 października. Pokazują, jak liczba zakażeń będzie wyglądała w Polsce do 31 stycznia 2021 roku. Co ważne, zespół przygotowuje zawsze dwa warianty. Pierwszy zakłada niską transmisję wirusa, czyli sytuację, gdy udaje się ograniczyć liczbę kontaktów. W tym scenariuszu do lockdownu nie dobijemy. Średnia 7-dniowa nie przekroczy progów wskazanych przez premiera.

Drugi wariant zakłada jednak wysoką transmisję. I w tym scenariuszu lockdown jest niemal pewny.

I to niestety wariant drugi należy rozpatrywać jako bliższy prawdzie. Wyniki, które każdego dnia pokazuje Ministerstwo Zdrowia są już i tak wyższe niż prognozowane jeszcze kilka dni temu przez ICM. A to może wskazywać, że i wspomniane 11 dni to tylko marzenie.

Czekasz na apkę pokazwirusa?

Pracujemy nad aplikacją mobilną, która pokaże Ci najważniejsze aktualizacje dotyczące koronawirusa w Polsce.